KontaktKontakt
Wstazeczka15.10.
ForumForum
Polecamy Pamiętnik Ani Pamiętnik Ani(2) Ile mam dzieci? Prawo w pigułce Przygotuj się do szpitala Słowniczek łac-pol Pogrzeb - 9tc Nietrafione pocieszenia Informacje z regionów
Nasze projekty Warmia-Mazury (2010) Dobre praktyki (2009) Warmia-Mazury (2009) Kujawsko-Pomorskie (2008)
Nowości Wyzwanie Coś nas łączy ponad czasem Dzień Dziecka Utraconego Językowy obraz macierzyństwa Przypadkowe spotkania Wspierająca pomoc Hołd dla mojego dziecka Czy jeszcze przeżywasz? Anioł w deszczu Wbrew procedurom Baloniki (Lublin) Fotorelacja Baloniki (Olsztyn) Fotorelacja Pomóc tym, którzy pomagają Baloniki (Olsztyn) Jak znalazłam się w stowarzyszeniu? Rozmowa z Anią Baloniki (Kraków) Fotorelacja Miłość trudniejsza... Nasza historia Nie wolno się poddawać Jak to jest... Już nie jesteśmy tacy sami Urodziny 3 razy w roku Perspektywa Plotki o świętych Informacje z regionów Galeria Aniołów
Współpraca pomocrodzicom.pl Pol. Stow. Naucz. NPR Prawo i Medycyna
<<

Trudne pytania

  1. Odmowa pogrzebu. Dlaczego tak wielu księży wciąż odmawia zrozpaczonym rodzicom pochowania ich dziecka gdy zmarło przed narodzinami i w związku z tym nie mogło zostać ochrzczone? Dlaczego mówią, że takiego dziecka "nie można pochować tak naprawdę, z mszą i pogrzebem". Czy "takie" (zmarłe nim się urodziło) jest automatycznie gorsze? Przecież w oczach Boga wszyscy jesteśmy równi, dlaczego więc "takie dzieci" są przez księży tak traktowane? Niemożność pochowania własnego dziecka dla rodziców jest cierpieniem i bólem na całe życie.
  2. Pokropek. Dlaczego jeśli już ksiądz wyraża zgodę na pogrzeb zmarłego w niemowlęctwie dziecka, sprowadza go tylko do pokropku: czyli skropienia trumny wodą świeconą w zakrystii. Czy fakt, iż dziecko waży tylko kilka kilogramów oznacza, że jest to śmierć mniej ważna, mniej bolesna dla bliskich? Dlaczego księża odmawiając mszy za dziecko (co jest uzasadnione, jako że msza jest za grzechy zmarłego, a dziecko zgrzeszyć nie mogło) tak rzadko proponują rodzicom mszę za nich i ich bliskich? Przecież dla wierzących rodziców (a także dla tych szukających i wątpiących) uczestnictwo we mszy na pogrzebie własnego dziecka jest jedynym wsparciem duchowym ze strony KK na jakie mogą w takiej chwili liczyć. Dlaczego księża nie odprowadzają trumny do grobu? Czy szybki i odprawiony w kącie kościoła pokropek to jedyna forma w jakiej KK chce pożegnać dzieci, których jedyną "winą" było to, że zmarły przed porodem lub niemowlęctwie?
  3. Zrozumienie uczuć rodziców. Być może w KK mimo wielu debat o ochronie życia poczętego wciąż za mało mówi się o tym, iż śmierć dziecka jest dla rodziców tragedią. Słowa "jeszcze urodzisz następne dzieci" świadczą o braku zrozumienia faktu, iż żadne następne dzieci nie zastąpią matce tego, które odeszło. Słowa: "jesteś złą chrześcijanką rozpaczając tak bardzo po śmierci dzieci, bo kochasz je bardziej niż Boga" dowodzą braku umiejętności po prostu bycia obok osieroconych rodziców, przeżywających największy dramat w ich życiu.
  4. Poronienie samoistne. Mimo wieloletniej dyskusji o ochronie życia poczętego, KK nie widzi dramatu, jakim jest dla kobiety poronienie. Utrata ukochanego dziecka, na które nie miała wpływu, które nastąpiło bez jej woli. Może najlepiej podejście KK do tego problemu ilustruje list wierzącej matki: Rozmawiałam ze znajomym księdzem, chciałam się wypytać jak to jest z tymi nienarodzonymi dziećmi. A on od razu o aborcji, o obronie życia, o życiu od poczęcia... A poronienie? - pytam. "Poronienie, to przecież samo się zdarza ... to nic takiego ... tu nie ma żdanej winy ..." - To co z tego, że nie ma winy? Dziecka też nie ma?!?!?! Tęsknota za dzieckiem jest taka sama! Dlaczego to wszystko rozpatrywane jest w kategorii winy? Poronione dziecko to nie jest istota ludzka? A dziecko usunięte to jest istota ludzka? Dlaczego na cmentarzach gdzie są stawiane symboliczne krzyże ku pamięci dzieci zabitych przez rodziców, nie stawia się krzyży upamiętniających dzieci, które po prostu odeszły bez niczyjej winy? Czy naprawdę KK nie potrafi zauważyć dramatu 40 000 kobiet jakie co roku dotyka tragedia poronienia?
  5. Poronienie samoistne - karą? Dlaczego KK nie odróżnia poronienia samoistnego (utraty dziecka spowodowanej bez woli kobiety) od aborcji (będącej decyzją o usunięciu ciąży)? Dlaczego wpisując w wyszukiwarce jakiegokolwiek katolickiego portalu, słowo PORONIENIE, pojawiają się teksty dotyczące wyłącznie aborcji, a brak jest informacji i wsparcia dla kobiet które nie ze swojej winy utraciły dziecko? Dlaczego nie mówi się iż poronienie samoistne (będące wynikiem np. niedoboru progesteronu, bakterii w nasieniu, wad rozwojowych dziecka doprowadzających do jego obumarcia) nie jest karą za grzechy, lecz trudnym doświadczeniem niespełnionego macierzyństwa? Dlaczego katolickie organizacje tak często głoszą pogląd, że poronienie zdarza się u kobiet, które w swoim umyśle odrzucają dziecko? Poronienie samoistne dla kobiety, która pragnęła dziecka jest wystarczająco traumatycznym i tragicznym przeżyciem, a pogrążanie jej w poczuciu rzekomej winy jest po prostu nieludzkie i okrutne.
  6. Badania prenatalne. Wiążą się bezpośrednio ze śmiercią dzieci. Ale nie tak jak widzi je na co dzień KK. Dzięki badaniom prenatalnym w wielu sytuacjach można ratować życie dzieci przed narodzinami. Dzięki wykonaniu USG można zobaczyć jakie problemy rozwojowe ma dziecko, które nie zdiagnozowane będą przyczyną jego śmierci, lecz wykryte w porę pozwolą je uratować. Dlaczego zatem tak często przedstawiciele i organizacje związane z KK podkreślają, iż badania prenatalne prowadzą do poronienia, nie wskazując jednocześnie równie dobitnie na to, że dla tysięcy rodziców są one jedyną szansą na uratowanie ich dziecka?
Mama Ania