KontaktKontakt
Wstazeczka15.10.
ForumForum
Polecamy Pamiętnik Ani Pamiętnik Ani(2) Ile mam dzieci? Prawo w pigułce Przygotuj się do szpitala Słowniczek łac-pol Pogrzeb - 9tc Nietrafione pocieszenia Informacje z regionów
Nasze projekty Warmia-Mazury (2010) Dobre praktyki (2009) Warmia-Mazury (2009) Kujawsko-Pomorskie (2008)
Nowości Wyzwanie Coś nas łączy ponad czasem Dzień Dziecka Utraconego Językowy obraz macierzyństwa Przypadkowe spotkania Wspierająca pomoc Hołd dla mojego dziecka Czy jeszcze przeżywasz? Anioł w deszczu Wbrew procedurom Baloniki (Lublin) Fotorelacja Baloniki (Olsztyn) Fotorelacja Pomóc tym, którzy pomagają Baloniki (Olsztyn) Jak znalazłam się w stowarzyszeniu? Rozmowa z Anią Baloniki (Kraków) Fotorelacja Miłość trudniejsza... Nasza historia Nie wolno się poddawać Jak to jest... Już nie jesteśmy tacy sami Urodziny 3 razy w roku Perspektywa Plotki o świętych Informacje z regionów Galeria Aniołów
Współpraca pomocrodzicom.pl Pol. Stow. Naucz. NPR Prawo i Medycyna

Perspektywa

Co jakiś czas, kiedy odwiedzam groby moich dzieci w podwarszawskim Antoninowie, nachodzi mnie szczególna w swoim rodzaju refleksja, że nawet w tak smutnej rzeczy, jak groby, można znaleźć coś pozytywnego. Dziwne? Nie przeczę, ale wszystko zależy od perspektywy.

Kiedy w roku 2003 pojawił się tam grób naszego synka, był on dopiero szóstym w części dziecięcej tego cmentarza. Sam cmentarz istniał już od kilku lat, więc było to zastanawiające. Rok później pochowaliśmy w tym samym miejscu naszą córeczkę i – szczęście w nieszczęściu? – mogliśmy to zrobić w sąsiadującej mogile. Siódmej… Czy przez ten czas w okolicznych miejscowościach nie umierały dzieci? Nie, to niestety niemożliwe, ale grobów nie przybywało… Do czasu.

W roku 2004 (po naszej córce) pochowano tam już kilkoro dzieci, a następne lata przyniosły lawinowy wręcz wzrost liczby nowych grobów. Odwiedzając moje dzieci przyglądałam się temu z mieszaniną smutku, ale też specyficznej radości. Dlaczego? Bo wreszcie umierające dzieci zostały dostrzeżone, jako ludzie. Wiele z nich musiało odejść na różnych etapach ciąży lub zaraz po narodzeniu (na nagrobkach wypisywano tę samą datę narodzin i śmierci), ale teraz niewiele jest już chyba osób, które odmawiałyby im prawa do godnego pochówku, a rodzinom – do stworzenia miejsca pamięci o swoich najbliższych. I naprawdę cieszy mnie, że tak jest, że pojawia się tam coraz więcej dziecięcych grobów. Dzięki temu wiem, że coraz mniej osób zostaje zniechęconych lub wręcz pozbawionych możliwości pochowania dzieci, które zmarły na przykład w wyniku poronienia lub przedwczesnego porodu. Myślę, że niebagatelna w tym zasługa naszej strony i akcji „Poronienie jest tragedią”, więc tym większa jest moja radość.

Ktoś mógłby zapytać: z czego się tu cieszyć. A choćby z tego, że są ludzie, którzy, dzięki możliwości odwiedzenia grobu dziecka, doznają za jakiś czas ulgi, ukojenia. Choćby z tego, że będzie im być może łatwiej pogodzić się z tym, co się stało i – tworząc dla zmarłego dziecka fizyczne miejsce w swoim życiu – stworzą też miejsce w swoich myślach i uczuciach dla tego wszystkiego, co może się stać ich przyszłością. I dlatego, że wiele w życiu zależy od tego, jaką przyjmiemy perspektywę: smutku, zwątpienia, niespełnienia czy też nadziei i wiary w to, co przed nami.

E.
Sierpień 2010