KontaktKontakt
Wstazeczka15.10.
ForumForum
Polecamy Pamiętnik Ani Pamiętnik Ani(2) Ile mam dzieci? Prawo w pigułce Przygotuj się do szpitala Słowniczek łac-pol Pogrzeb - 9tc Nietrafione pocieszenia Informacje z regionów
Nasze projekty Warmia-Mazury (2010) Dobre praktyki (2009) Warmia-Mazury (2009) Kujawsko-Pomorskie (2008)
Nowości Wyzwanie Coś nas łączy ponad czasem Dzień Dziecka Utraconego Językowy obraz macierzyństwa Przypadkowe spotkania Wspierająca pomoc Hołd dla mojego dziecka Czy jeszcze przeżywasz? Anioł w deszczu Wbrew procedurom Baloniki (Lublin) Fotorelacja Baloniki (Olsztyn) Fotorelacja Pomóc tym, którzy pomagają Baloniki (Olsztyn) Jak znalazłam się w stowarzyszeniu? Rozmowa z Anią Baloniki (Kraków) Fotorelacja Miłość trudniejsza... Nasza historia Nie wolno się poddawać Jak to jest... Już nie jesteśmy tacy sami Urodziny 3 razy w roku Perspektywa Plotki o świętych Informacje z regionów Galeria Aniołów
Współpraca pomocrodzicom.pl Pol. Stow. Naucz. NPR Prawo i Medycyna

Były i łzy, i śmiech, i chwile ciszy...

Kiedy dwa lata temu jechałam na pierwsze spotkanie mam po stracie w Warszawie, nie bardzo wiedziałam czego się spodziewać. Poznałyśmy się kilka miesięcy wcześniej przez internet. Każda z nas miała za sobą morze łez i dziesiątki pytań bez odopwiedzi. Siedziałyśmy w osobnej salce w restauracji i gadałyśmy, gadałyśmy... O naszych utraconych marzeniach, ale i o tym na co w życiu jeszcze czekamy. O naszych mężczyznach (no jasne, czyż można się spotkać w damskim gronie i nie pogadać na tak fascynujący temat?!). O naszych dzieciach. Były i łzy, i śmiech, i chwile ciszy. Bardzo nam pomogło to zobaczenie się i uświadomienie sobie, że w swoich uczuciach jesteśmy normalne, że wiele rzeczy widzimy i czujemy tak samo.

Potem przyszły kolejne spotkania, w bardziej kameralnym miejscu, gdzie od czasu do czasu pojawiali się też ojcowie. Zwykle w mniejszości, bo chyba większość z nich przekonana była, że to bardziej sabaty rozpaczy, na których rwiemy włosy z głowy i tylko pogarszamy nasz i tak wątły stan równowagi psychicznej. Tymczasem nam było po prostu swojsko. Wreszcie nie trzeba było udawać, że nic się nie stało, nie trzeba było też zastanawiać się co powiedzą inni. Byłyśmy po prostu sobą. Mogłyśmy w jednej chwili płakać, po to, by za chwilę się roześmiać. Bo wspominając nasze dzieci chciałyśmy też pamiętać te dobre chwile, móc komuś powiedzieć co nas w nich rozczulało i bawiło.

Czułyśmy się rozumiane i akceptowane. Takie jakie jesteśmy, z takim podejściem do żałoby jaki każej z nas odpowiadał. Minęło wiele czasu, na forach pojawiły się nowe nicki i chyba nadszedł najwyższy czas, by się znowu spotkać. Po to, by pobyć razem, pogadać, odnaleźć bratnie dusze. By zrzucić z siebie nieznośny stygmat wyjątkowości. By po prostu poczuć się normalnie.

Dzięki życzliwości księży z kościoła Św. Anny w Warszawie mamy salę na spotkanie. Zapraszamy wszystkich rodziców po stracie w dn. 18 marca (sobota) godz. 11.00 sala w wieży kościoła Św. Anny (III piętro!). Mile widziane przyniesienie ze sobą „socjalu” (paluszki, ciasteczka, napoje), choć jak uczy doświadzczenie czasem ciężko coś przełknąć jak łezki kapią. Ale jak jest coś na stoliku to jakoś tak bardziej swojsko.

A zatem... do zobaczenia w sobotę!

Aniao3
www.dlaczego.org.pl
www.poronienie.pl