Każdy przypadek jest inny
Sama nie wiem, jak to powinno być. Każdy przypadek jest inny, a zalecane postępowanie jest oparte na statystykach. Wydaje mi się, że najlepiej podejmować decyzje o ponownej ciąży, rodzaju i kolejności badań, z dobrym lekarzem. Tylko trzeba takiego mieć. Wiem, jak bardzo denerwujemy się, że lekarze nic nie robią po pierwszym poronieniu. Ale czasami zrobią coś i to również nie pomoże. Wiem, że brzmi to jak „mądrzenie się ciężkiego przypadku”, ale u mnie nie sprawdziły się ani określone terminy czekania z rozpoczęciem starań o kolejną ciążę, ani kolejność wykonywanych badań. No, może jakbym miała po pierwszym poronieniu zrobione USG 3D, które nasunęło pewne podejrzenia, to wszystko potoczyłoby się inaczej. Tylko, że to badanie nie jest szeroko dostępne w Polsce, ani nie ma tylu specjalistów potrafiących dobrze zinterpretować otrzymany wynik/obraz. Natomiast kolejne badania jak HSG, histeroskopia i laparoskopia to już diagnostyka inwazyjna. Nawet po trzech stratach nie jestem zwolenniczką stosowania ich jako badania przesiewowe np. po pierwszym poronieniu. Może więc nadzieja w USG 3D?
Mój lekarz też umie liczyć tylko do trzech :). Po pierwszym poronieniu (12 tc – zabieg) zalecane trzy cykle przerwy, a jak minęły to okazało się, że pierwsza miesiączka się nie liczyła? Ale nie posłuchałam… I tak zajście w ciążę zajęło mi kilka cykli. Zrobione badania to: toxo (jeszcze w ciąży), hormony i monitoring cyklu oraz przeciwciała tarczycowe (bo mi się wydawało, że mam obciążenia rodzinne). Po drugim poronieniu (12 tc – zabieg) znowu zalecane trzy cykle przerwy, ale ze względu na znalezienie przyczyny już wcześniej usłyszałam, że „mogę myśleć o dzidziusiu”. Zrobione badania: badanie cytogenetyczne zarodka (stwierdzona wada genetyczna), cytologia i hormony, przeciwciała antyfosfolipidowe (zaginęły…), badania kariotypów (mojego i męża), wizyta u androloga i laryngologa. Kolejna ciąża w czwartym cyklu po zabiegu i kolejna porażka (6 tc – poronienie samoistne). Po trójwymiarowej ultrasonografii wykonanej jeszcze w ciąży, lekarze podejrzewają wadę/przegrodę macicy. Znowu badania – przeciwciała antyfosfolipidowe, HSG (wynik taki sobie?). Czekam na biopsję endometrium, histero – i laparoskopię i…? Nie wiem czy taki powinien być schemat postępowania w diagnostyce poronień, ale ja taki przeszłam. Jestem pewna, że dłuższe okresy pomiędzy kolejnymi ciążami, w moim przypadku, nic by nie dały. Może zabrzmi to absurdalnie, ale wręcz opóźniłyby diagnostykę.
Jeśli chodzi o emocjonalną stronę tego co przeszłam to mam wzloty i upadki. Cieszyłam się z każdej ciąży, bałam się o drugą i trzecią. Starałam się myśleć pozytywnie. Pewnie mój lekarz ma inne zdanie na ten temat. Ale naprawdę się starałam… W pierwszej ciąży nie wiedziałam, że takie tragedie się zdarzają i tylko się cieszyłam. Jak wiele z nas…
Teraz mam „czerwone światło”, do ew. wyjaśnienia przyczyny poronień. Męczy mnie ten stan zawieszenia. I wiem na pewno, że bardziej boję się diagnozy, że nic się nie da zrobić niż kolejnej ciąży. Nie potrafię sobie wyobrazić, że będę się zabezpieczać przed czymś o czym marzę… Przecież widok bijącego serduszka dzidziusia podczas USG w 8 tc to jedno z moich najwspanialszych życiowych wspomnień. Czekam…
m.